KURSOR

niedziela, 24 lutego 2013

IMAGIN Z LIAMEM Z DEDYKIEM

Imagin dla Ani :3 xx


Zanim zaczniesz czytać włącz:








Wszędzie plakaty ukochanego przez Ciebie zespołu One Direction. Wszędzie. W Twoim pokoju. Czekałaś tylko na koncert. Czekałaś na koncert w Londynie. Wieczorem wchodzisz na twittera i sprawdzasz timeline. Cały timeline był w tweetach typu 'Kto ma już bilet na koncert 1D w Londynie?!' etc. Zaczęłaś się drzeć, płakać ze szczęścia. Byłaś taka szczęśliwa. Poszłaś po swoją skarbonkę. Rozbiłaś ją. Niestety nie miałaś tam wystarczającej ilości pieniędzy na koncert. Pochodziłaś z bogatej rodziny. Postanowiłaś że poprosisz rodziców o pożyczkę. Zeszłaś na dół. Oni znowu się kłócili. To była dla Ciebie codzienność. W końcu Twój ojciec rzucił szklanką i wyszedł z domu. Podeszłaś do matki i ją przytuliłaś. Chciałaś być miła.
M: [T.I.] o co chodzi?
T: Mamo, bo ehh mój ulubiony zespół ma koncert w naszym mieście i ja chciałam Cię prosić o pożyczkę.
M: Nie ma mowy.
T: Ale dlaczego? Przecież nas stać.
M: Wiesz że nie toleruję tych 5 pedałów. Oni zarabiają na tak durnych i naiwnych dziewczynach jak ty. Wciskają wam kit, aby mieć więcej hajsu.
T: Nie wiedziałam, że stać Cię na takie słowa. Nienawidzę Cię!


       *1 rok później*
Nie poszłaś na koncert. Teraz Twoi rodzice są rozwiedzeni. A Twoje życie to piekło. Mieszkasz z matką, która ciągle pije, tnie się i Cię bije... Nie nawidzisz jej. Chciałaś uciec. Twoja matka ciągle sprowadzała do domu nowych mężczyzn. Zchodzisz na dół, aby wyjąć z krzaków swoją walizkę, którą schowałaś tam. Już od tygodnia planowała ucieczkę. Kiedy zeszłaś na dół Twoja matka znowu była z jakims facetem.
M: Wyjdź! Nie widzisz, że przeszkadzasz?!
T: Nie martw się. Już nie będę Ci przeszkadzać.
Z płaczem wybiegłaś z domu. Wzięłaś walizkę i szłaś przed siebie. Nie wiedziałaś gdzie masz iść. Wybiła północ. Przerażali Cię bezdomni na ławkach, pijani. Ale, ty teraz też mogłaś nazwać się bezdomną. Usiadłaś na pobliskim murku wyjęłaś z walizki koc, przykryłaś się, ale i tak było Ci zimno. Płakałaś. Było Ci tak strasznie źle. Wyciągnęłaś z walizki swoją najlepszą przyjaciółkę. Żyletkę. Robiłaś szybkie ruchy.
Ktoś nieznajomy: Nie rób tego.
Strasznie się przestraszyłaś. Było ciemno i nie widziałaś kto przed Tobą stoi i jakie ma zamiary.
Momentalnie się podniosłaś.
T: Czego chcesz?
NK: Jestem Liam.
T:[T.I.] Ty jesteś Liam Payne z one direction, prawda?
L: Tak, fanka?
T: Jasne! Mogę autograf?
L: Najpierw powiedz mi co ty tu robisz w środku nocy?
T: A ty?
L: Pierwszy spytałem.
T: Ehh moi rodzice się rozwiedli. Moja matka pije, ćpa, tnie się co noc sprowadza nowych facetów do domu. Miałam tego dość. Uciekłam.
L: Twoja mama pewnie się o Ciebie strasznie martwi! Zadzwoń do niej.
T: ahhaha martwi? Jedyne co ona może teraz robić to loda swojemu kolejnemu facetowi.
Wybuchłaś płaczem.
L: No już nie płacz. *przytula Cię mocno. bardzo mocno* Chodź pojedziemy do mnie. Narazie u mnie zamieszkasz.
T: Nie no co ty. Nie ja nie chcę się narzucać.
L: Narzucać? Proszę Cię, [T.I.].. Chodź.
Liam wziął Cię za rękę i poszliście do samochodu chłopaka.

             *3 tygodnie później*
Mieszkasz u Liama od 3 tygodni. Chciałaś się od niego wyprowadzić, ale Payne Ci nie pozwalał. Twoja matka chciała się z Tobą raz skątaktować, ale Ty nawet nie odebrałaś telefonu. Więcej razy nie dzwoniła. Może to i lepiej...
Teraz jesteście z Liamem przyjaciółmi. Eh tak, niestety tylko przyjaciółmi. Szkoda, liczyłaś na coś więcej.
L: [T.I.] otwórz! poczta!
Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś listonosza. Nie było widać mu twarzy, bo miał ją zasłoniętą 69 różami.
Listo.: Pani [T.I.] [T.N.]?
T: Tak. To ja.
Listo.: Kwiaty dla pani od pana Liama Payne'a.
T: Em dziękuję.
T:Liaaaam. Czemu przysłałeś mi 69 róż?
L: Chodź na górę.
Poszłaś na górę. Weszłaś do łazienki. Liaś przygotował Ci gorącą kąpiel z bąbelkami. Wszędzie były płatki róż. Payne nie zapomniał o Twoim ulubionym szampanie.
T: Boże Liam ja ja ja nie wiem jak Ci podziękować za to co dla mnie robisz. Że mnie przyjąłeś do domu, za te róże, za tą kąpiel...
L: Hm chyba wiem jak możesz mi się odwdzięczyć.
T: Jak?
L: Na początek mnie pocałuj.
T: Liam, ale ale ale
L: Nie gadaj. Całuj.
T: Do do do dobrze.
Pocałowałaś chłopaka, a on wsunął Ci swój język do buzi. Wasze języki toczyły walkę. W końcu skończyliście.
L: Dobrze. Teraz zgódź się być moją dziewczyną [T.I.].
T: Ale Liam..
L: Kotku, to nie było pytanie. To było stwierdzenie. Zgódź się zanim woda w wannie wystygnie.
T: Liam, ty na prawdę tego chcesz?
L: Jak niczego innego.
T: Kocham Cię.
Jesteś z Liamem szczęśliwą parą. O swojej przeszłości już zapomniałaś. Twoja matka przypomniała sobie, że ma córkę jak została zwolniona z pracy i groził jej komornik. Nie pomogłaś jej. Dla Ciebie ona była nikim. Śmieciem.


************
KONIEC. Lol dziwny ten imagin ;3
czytasz= komentujesz x


4 komentarze: