KURSOR
piątek, 5 kwietnia 2013
Hejciaa x + imagin z Zaynem
Hej . otóż od dzisiaj ja również będę pisała tego bloga. mam nadzieję, że wam się spodoba c; ok to lecimy
------
Wracałaś do domu. Sypał śnieg. Było już ciemno. Latarnie lekko oświetlały ulicę. Twoja głowa pękała od nadmiaru uczuć oraz myśli. Przyspieszyłaś, wbiegłaś szybko po schodach, włożyłaś klucz w drzwi, weszłaś do mieszkania trzaskając nimi. Rzuciłaś torbę na podłogę i osuwając się po ścianie zaczęłaś głośno płakać. Miałaś dość. Jak on mógł całować się z tą szmatą na twoich oczach! W czym ona jest lepsza? No tak... Przecież ona nie jest tylko blondynka z szaroniebieskimi oczami... Jest śliczną brunetką z błękitnymi tęczówkami, cyckami, fajnym tyłkiem, z makijażem i... z kasą. A nie jakąś tam [t.i] Znienawidziłaś siebie jeszcze bardziej, płakałaś coraz głośniej. Nie wytrzymałaś. Wzięłaś żyletkę i już przyłożyłaś ją do nadgarstka, przecięłaś delikatnie skórę. Zdawało się, że wszystkie negatywne emocje zaczęły wypływać razem z krwią. Gdy nagle ktoś obcy objął Cię. Z początku bardzo się przestraszyłaś, ale potem poczułaś się cholernie bezpieczna. Nigdy się tak nie czułaś.
-już ciii... - wyszeptał chłopak - wszystko będzie dobrze - powiedział łapiąc Cię za głowę i zmuszając do popatrzenia mu w oczy - wszystko. będzie. dobrze - powtórzył.
Wtedy zauważyłaś, że to nie kto inny jak Zayn Malik - najprzystojniejszy chłopak w szkole, od zawsze Ci się podobał, jednak obserwowałaś go zawsze z daleka, nie sądziłaś, że chłopak jest aż tak czuły. Spojrzałaś mu głęboko w oczy, a serce zabiło Ci szybciej. Zaczęłaś głaskać jego policzek gdy chłopak zauważył twój zakrwawiony nadgarstek.
O matko! - wykrzyczał - masz bandaże? - powiedział i nerwowo rozejrzał się po mieszkaniu.
-nie... - odpowiedziałaś. W tej chwili chłopak bez zastanowienia zerwał kawałek materiału ze swojej granatowej koszulki i obwinął Ci nią nadgarstek, aby zatrzymać krwotok.
-tak się koleżanko nie bawimy. Obiecaj, że już nigdy tego nie zrobisz. - pokiwałaś głową na potwierdzenie po czym spytałaś
-co Ty tu robisz?
--- okej to tyle na dzisiaj hejkaa xx
niedziela, 3 marca 2013
IMAGIN Z ZAYNEM
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
Szłaś. Poszłaś do dawnego domu. Twojego i Zayna. Czemu z nim tam już nie mieszkasz? To bardzo proste. Zmarłaś. Często go odwiedzasz. Dotykasz. Ale on Cię nie widzi. Widzisz jak płacze. Jak Cię potrzebuje. Ale Ty nie możesz nic zrobić. Nie możesz go pocieszyć, bo Cię nie widzi. Nie słyszy. Nic. Czujesz się taka bezsilna.
''Jest taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami...''
Teraz jest Boże Narodzenie. Ten piękny czas. Czas miłości. Czas radości. Ale nie dla Ciebie. Nie dla Zayna. Poszłaś do domu Zayna. Harry i Louis piekli świąteczne ciasteczka. Danielle i Liam ubierali choinkę. Chociaż ciągle się całowali, od czasu do czasu założyli jakąś bombkę. Spłynęła Ci samotna łza. Niall, który podjadał świąteczne potrawy. W oczach każdego z nich można było zobaczyć smutek. Smutek zatuszowany sztuczną radością. Ale... Gdzie był Zayn? Zastanawiało Cię to. Weszłaś po schodach na górę. Do waszej sypialni. Zayn leżał tam zapłakany. Znów oglądał wasze zdjęcia. Pił piwo. Wypowiedział jedno magiczne zdanie '[T.I.] & Zayn, forever togheter', po czym znów zanurzył się w wódce. Nie chciałaś widzieć go w takim stanie. Zeszłaś na dół. Hazz i Lou rozmawiali ze sobą:
H: Kurwa Lou jak zrobić te ciastka?
L:[T.I.] by wiedziała...
H: Ale [T.I.] z nami nie ma.
Rozbeczałaś się. Jak małe dziecko.
'JESTEM TU!' wykrzyknęłaś z płaczem. Nie słyszeli Cię. To okropne uczucie. Nagle zobaczyłaś jak Zayn gdzieś wychodzi.
N: Zayn? Gdzie uciekasz?
Z: Zaraz wrócę.
Poszłaś za nim. Doszliście na cmentarz. Pod grób [T.I.] [T.N.].
Z: [T.I.] strasznie mi Ciebie brakuje. Tak bardzo za Tobą tęsknię. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Ciebie. Już 3 miesiące Cię nie ma, a ja tracę siły. Tracę siły na cokolwiek. Z pozoru żyję, ale moja dusza bez Ciebie umiera. Kocham Cię. Chociaż Cię ze mną nie ma. Ja Cię kocham i nikogo nigdy nie pokocham tak jak Ciebie. Wróć. Proszę. Czemu Bóg zabrał Ciebie? Na świecie jest tyle ludzi. A on chciał akurat Ciebie. Są święta Bożego Narodzenia. Każdy się uśmiecha. Jest szczęśliwy. A ja? Harry, Louis, Dan, Liam, Niall? Mamy sztuczne uśmiechy. Bardzo Cię kochaliśmy i zawsze będziemy. Wróć kochanie, wróć...
Zayn cały zapłakany poszedł do domu. Poszłaś za nim. Wszedł.
N: Stary, ja wiem, że jest Ci trudno...
D: Nam też jest niesamowicie ciężko.
Li: Ale [T.I.] już nie wróci. Nie ma jej już z nami
H: i nigdy nie będzie...
Z: Marzę tylko, aby się obudzić z tego horroru! Ale kurwa żadne marzenia się nie spełniają. Żadne!
L: Nie mów tak...
D: Chodź, zjesz z nami
Z: Nie jestem głodny.
Zayn poszedł na górę. Do waszej sypialni. Wziął Twoją starą bluzę z napisem 'I <3 Zayn' i swoją z napisem 'I <3 [T.I.]'. Położył te bluzy koło siebie i wtulił się w nie.
Z: [T.I.] dla mnie ty nigdy nie odejdziesz.
Przytuliłaś go. Ale on i tak nic nie czuł. Nie widział.
'ZAYN JESTEM TU'
W tej chwili wybudziłaś się z płaczem z tego okropnego snu. Zayn też się obudził.
Z: Kochanie co się dzieje?
T: Zayn ty mnie widzisz? Ja nie umarłam?
Z: Kochanie co ty za bzdury wygadujesz, to był tylko zły sen.
Malik mocno Cię do siebie przytulił i pocałował w głowę.
T: Bo mi się śniło że ja ni...
Z: Ciii. Już cii kochanie.
Na szczęście to był tylko zły sen.
--------------
No jest imagin :)
czytasz= komentujesz
xx
Szłaś. Poszłaś do dawnego domu. Twojego i Zayna. Czemu z nim tam już nie mieszkasz? To bardzo proste. Zmarłaś. Często go odwiedzasz. Dotykasz. Ale on Cię nie widzi. Widzisz jak płacze. Jak Cię potrzebuje. Ale Ty nie możesz nic zrobić. Nie możesz go pocieszyć, bo Cię nie widzi. Nie słyszy. Nic. Czujesz się taka bezsilna.
''Jest taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami...''
Teraz jest Boże Narodzenie. Ten piękny czas. Czas miłości. Czas radości. Ale nie dla Ciebie. Nie dla Zayna. Poszłaś do domu Zayna. Harry i Louis piekli świąteczne ciasteczka. Danielle i Liam ubierali choinkę. Chociaż ciągle się całowali, od czasu do czasu założyli jakąś bombkę. Spłynęła Ci samotna łza. Niall, który podjadał świąteczne potrawy. W oczach każdego z nich można było zobaczyć smutek. Smutek zatuszowany sztuczną radością. Ale... Gdzie był Zayn? Zastanawiało Cię to. Weszłaś po schodach na górę. Do waszej sypialni. Zayn leżał tam zapłakany. Znów oglądał wasze zdjęcia. Pił piwo. Wypowiedział jedno magiczne zdanie '[T.I.] & Zayn, forever togheter', po czym znów zanurzył się w wódce. Nie chciałaś widzieć go w takim stanie. Zeszłaś na dół. Hazz i Lou rozmawiali ze sobą:
H: Kurwa Lou jak zrobić te ciastka?
L:[T.I.] by wiedziała...
H: Ale [T.I.] z nami nie ma.
Rozbeczałaś się. Jak małe dziecko.
'JESTEM TU!' wykrzyknęłaś z płaczem. Nie słyszeli Cię. To okropne uczucie. Nagle zobaczyłaś jak Zayn gdzieś wychodzi.
N: Zayn? Gdzie uciekasz?
Z: Zaraz wrócę.
Poszłaś za nim. Doszliście na cmentarz. Pod grób [T.I.] [T.N.].
Z: [T.I.] strasznie mi Ciebie brakuje. Tak bardzo za Tobą tęsknię. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Ciebie. Już 3 miesiące Cię nie ma, a ja tracę siły. Tracę siły na cokolwiek. Z pozoru żyję, ale moja dusza bez Ciebie umiera. Kocham Cię. Chociaż Cię ze mną nie ma. Ja Cię kocham i nikogo nigdy nie pokocham tak jak Ciebie. Wróć. Proszę. Czemu Bóg zabrał Ciebie? Na świecie jest tyle ludzi. A on chciał akurat Ciebie. Są święta Bożego Narodzenia. Każdy się uśmiecha. Jest szczęśliwy. A ja? Harry, Louis, Dan, Liam, Niall? Mamy sztuczne uśmiechy. Bardzo Cię kochaliśmy i zawsze będziemy. Wróć kochanie, wróć...
Zayn cały zapłakany poszedł do domu. Poszłaś za nim. Wszedł.
N: Stary, ja wiem, że jest Ci trudno...
D: Nam też jest niesamowicie ciężko.
Li: Ale [T.I.] już nie wróci. Nie ma jej już z nami
H: i nigdy nie będzie...
Z: Marzę tylko, aby się obudzić z tego horroru! Ale kurwa żadne marzenia się nie spełniają. Żadne!
L: Nie mów tak...
D: Chodź, zjesz z nami
Z: Nie jestem głodny.
Zayn poszedł na górę. Do waszej sypialni. Wziął Twoją starą bluzę z napisem 'I <3 Zayn' i swoją z napisem 'I <3 [T.I.]'. Położył te bluzy koło siebie i wtulił się w nie.
Z: [T.I.] dla mnie ty nigdy nie odejdziesz.
Przytuliłaś go. Ale on i tak nic nie czuł. Nie widział.
'ZAYN JESTEM TU'
W tej chwili wybudziłaś się z płaczem z tego okropnego snu. Zayn też się obudził.
Z: Kochanie co się dzieje?
T: Zayn ty mnie widzisz? Ja nie umarłam?
Z: Kochanie co ty za bzdury wygadujesz, to był tylko zły sen.
Malik mocno Cię do siebie przytulił i pocałował w głowę.
T: Bo mi się śniło że ja ni...
Z: Ciii. Już cii kochanie.
Na szczęście to był tylko zły sen.
--------------
No jest imagin :)
czytasz= komentujesz
xx
środa, 27 lutego 2013
IMAGIN Z NIALLEM
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
*z perspektywy Nialla*
Kocham [T.I.]. Bardzo. Niesamowicie. Jest dla mnie wszystkim. To wszystko przez Niego. To wszystko przez tego śmiecia. Myślałem, że nie pozwolę się zniszczyć. Przeliczyłem się. Paul. Tak Paul. Ten śmieć. Osoba bez uczuć. Kazał mi zerwać z [T.I.]. Nie zrobię tego. Nie mogę. Powiedział, że jak tego nie zrobię, to oczerni ją w prasie i w telewizji. Nie chcę żeby tak było. Zastanawiałem się nad odejściem z zespołu. Wszystko, byleby tylko nie zranić [T.I.]. Wtedy Paul odpowiedział, że zrobi jej krzywdę. Dobrze wiedział że moja [T.I.] jest w ciąży. Groził, że zrobi tak, aby [T.I.] już nigdy nie stanęła na nogi. Muszę ją chronić. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś stało się jej i naszemu dziecku. No cóż muszę to zrobić. Muszę z nią zerwać. Czemu Paul tak chciał? Nie wiem. Ten skurwiel próbuje kierować nami jak lalkami. Ale ja wszystko wyjaśnię [T.I.].
Niall zaczął pisać list do [T.I.]
Tak, napisałem to i ryczę jak małe dziecko. Zostawiłem jej dom. [T.I.] nie długo powinna wrócić z pracy.
*z perspektywy [T.I.]*
Przychodzę do domu a Nialla nie ma. Nie ma mojego misia. Nie ma jego rzeczy. A na stole leży kartka:
'[T.I.] kochanie kocham Cię. Teraz musimy się rozstać. Ja tego nie chcę, ale Paul zagroził że jeśli tego nie zrobimy to on Cię zniszczy. Zrobi krzywdę Tobie i naszemu dzidziusiowi. Nie mogę na to pozwolić. Proszę nie mniej mi tego za złe. Ja chcę dla Ciebie jak najlepiej. Sądzisz teraz pewnie, że się poddaje, że jestem dupkiem. Masz rację. Jestem. Przepraszam. Nigdy nie będę mieć dziewczyny, nigdy nie pokocham kogoś równie mocno jak Ciebie. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Kocham Was. Ciebie kochanie i małego Horanka. Niall'
Zaczęła płakać. Tak strasznie go kocha. Miała ochotę się upić, przedawkować, zabić się.Ale nosiła w sobie dziecko. To jedyne co zostało jej po Horanie. Nie była na niego zła. Wiedziała, że chciał ją chronić.
*2 lata później*
*z perspektywy Nialla*
Już 2 lata nie widziałem mojej kochanej [T.I.]. Byłem zdruzgotany. Na koncertach zapominałem tekstów. Na wywiadach myślałem o [T.I.]. Postanowiłem zrobić sobie przerwę. Poszedłem do parku, w miejsce w które zawsze chodziłem z [T.I.]. Zobaczyłem ją tam. Siedziała, a nasz synek bawił się na placu zabaw. [T.I.] płakała.Prze ze mnie. Też zacząłem. Podeszłem do niej.
N: Hej. Pamiętasz mnie jeszcze?
T: Niall?
N: Tak. [T.I.] ja przepraszam. Byłem zbyt słaby. Paul Ci nic nie zrobi. Tym razem to ja mu zagrożę, tylko proszę wróć do mnie z synkiem. Wróć do mnie z Sean'em.
[T.I.] nic nie powiedziała tylko wpiła się w moje usta.
Sean: Mamusiuuu kto to jest?
T: Tatuś. Musiał odejść ale teraz będzie z nami już zawsze.
N: Kocham was.
Znów pocałowałem [T.I.] a małego Seana wyściskałem. Kocham moją rodzinę.
*z perspektywy Nialla*
Kocham [T.I.]. Bardzo. Niesamowicie. Jest dla mnie wszystkim. To wszystko przez Niego. To wszystko przez tego śmiecia. Myślałem, że nie pozwolę się zniszczyć. Przeliczyłem się. Paul. Tak Paul. Ten śmieć. Osoba bez uczuć. Kazał mi zerwać z [T.I.]. Nie zrobię tego. Nie mogę. Powiedział, że jak tego nie zrobię, to oczerni ją w prasie i w telewizji. Nie chcę żeby tak było. Zastanawiałem się nad odejściem z zespołu. Wszystko, byleby tylko nie zranić [T.I.]. Wtedy Paul odpowiedział, że zrobi jej krzywdę. Dobrze wiedział że moja [T.I.] jest w ciąży. Groził, że zrobi tak, aby [T.I.] już nigdy nie stanęła na nogi. Muszę ją chronić. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś stało się jej i naszemu dziecku. No cóż muszę to zrobić. Muszę z nią zerwać. Czemu Paul tak chciał? Nie wiem. Ten skurwiel próbuje kierować nami jak lalkami. Ale ja wszystko wyjaśnię [T.I.].
Niall zaczął pisać list do [T.I.]
Tak, napisałem to i ryczę jak małe dziecko. Zostawiłem jej dom. [T.I.] nie długo powinna wrócić z pracy.
*z perspektywy [T.I.]*
Przychodzę do domu a Nialla nie ma. Nie ma mojego misia. Nie ma jego rzeczy. A na stole leży kartka:
'[T.I.] kochanie kocham Cię. Teraz musimy się rozstać. Ja tego nie chcę, ale Paul zagroził że jeśli tego nie zrobimy to on Cię zniszczy. Zrobi krzywdę Tobie i naszemu dzidziusiowi. Nie mogę na to pozwolić. Proszę nie mniej mi tego za złe. Ja chcę dla Ciebie jak najlepiej. Sądzisz teraz pewnie, że się poddaje, że jestem dupkiem. Masz rację. Jestem. Przepraszam. Nigdy nie będę mieć dziewczyny, nigdy nie pokocham kogoś równie mocno jak Ciebie. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Kocham Was. Ciebie kochanie i małego Horanka. Niall'
Zaczęła płakać. Tak strasznie go kocha. Miała ochotę się upić, przedawkować, zabić się.Ale nosiła w sobie dziecko. To jedyne co zostało jej po Horanie. Nie była na niego zła. Wiedziała, że chciał ją chronić.
*2 lata później*
*z perspektywy Nialla*
Już 2 lata nie widziałem mojej kochanej [T.I.]. Byłem zdruzgotany. Na koncertach zapominałem tekstów. Na wywiadach myślałem o [T.I.]. Postanowiłem zrobić sobie przerwę. Poszedłem do parku, w miejsce w które zawsze chodziłem z [T.I.]. Zobaczyłem ją tam. Siedziała, a nasz synek bawił się na placu zabaw. [T.I.] płakała.Prze ze mnie. Też zacząłem. Podeszłem do niej.
N: Hej. Pamiętasz mnie jeszcze?
T: Niall?
N: Tak. [T.I.] ja przepraszam. Byłem zbyt słaby. Paul Ci nic nie zrobi. Tym razem to ja mu zagrożę, tylko proszę wróć do mnie z synkiem. Wróć do mnie z Sean'em.
[T.I.] nic nie powiedziała tylko wpiła się w moje usta.
Sean: Mamusiuuu kto to jest?
T: Tatuś. Musiał odejść ale teraz będzie z nami już zawsze.
N: Kocham was.
Znów pocałowałem [T.I.] a małego Seana wyściskałem. Kocham moją rodzinę.
niedziela, 24 lutego 2013
IMAGIN Z LIAMEM Z DEDYKIEM
Imagin dla Ani :3 xx
Zanim zaczniesz czytać włącz:
Wszędzie plakaty ukochanego przez Ciebie zespołu One Direction. Wszędzie. W Twoim pokoju. Czekałaś tylko na koncert. Czekałaś na koncert w Londynie. Wieczorem wchodzisz na twittera i sprawdzasz timeline. Cały timeline był w tweetach typu 'Kto ma już bilet na koncert 1D w Londynie?!' etc. Zaczęłaś się drzeć, płakać ze szczęścia. Byłaś taka szczęśliwa. Poszłaś po swoją skarbonkę. Rozbiłaś ją. Niestety nie miałaś tam wystarczającej ilości pieniędzy na koncert. Pochodziłaś z bogatej rodziny. Postanowiłaś że poprosisz rodziców o pożyczkę. Zeszłaś na dół. Oni znowu się kłócili. To była dla Ciebie codzienność. W końcu Twój ojciec rzucił szklanką i wyszedł z domu. Podeszłaś do matki i ją przytuliłaś. Chciałaś być miła.
M: [T.I.] o co chodzi?
T: Mamo, bo ehh mój ulubiony zespół ma koncert w naszym mieście i ja chciałam Cię prosić o pożyczkę.
M: Nie ma mowy.
T: Ale dlaczego? Przecież nas stać.
M: Wiesz że nie toleruję tych 5 pedałów. Oni zarabiają na tak durnych i naiwnych dziewczynach jak ty. Wciskają wam kit, aby mieć więcej hajsu.
T: Nie wiedziałam, że stać Cię na takie słowa. Nienawidzę Cię!
*1 rok później*
Nie poszłaś na koncert. Teraz Twoi rodzice są rozwiedzeni. A Twoje życie to piekło. Mieszkasz z matką, która ciągle pije, tnie się i Cię bije... Nie nawidzisz jej. Chciałaś uciec. Twoja matka ciągle sprowadzała do domu nowych mężczyzn. Zchodzisz na dół, aby wyjąć z krzaków swoją walizkę, którą schowałaś tam. Już od tygodnia planowała ucieczkę. Kiedy zeszłaś na dół Twoja matka znowu była z jakims facetem.
M: Wyjdź! Nie widzisz, że przeszkadzasz?!
T: Nie martw się. Już nie będę Ci przeszkadzać.
Z płaczem wybiegłaś z domu. Wzięłaś walizkę i szłaś przed siebie. Nie wiedziałaś gdzie masz iść. Wybiła północ. Przerażali Cię bezdomni na ławkach, pijani. Ale, ty teraz też mogłaś nazwać się bezdomną. Usiadłaś na pobliskim murku wyjęłaś z walizki koc, przykryłaś się, ale i tak było Ci zimno. Płakałaś. Było Ci tak strasznie źle. Wyciągnęłaś z walizki swoją najlepszą przyjaciółkę. Żyletkę. Robiłaś szybkie ruchy.
Ktoś nieznajomy: Nie rób tego.
Strasznie się przestraszyłaś. Było ciemno i nie widziałaś kto przed Tobą stoi i jakie ma zamiary.
Momentalnie się podniosłaś.
T: Czego chcesz?
NK: Jestem Liam.
T:[T.I.] Ty jesteś Liam Payne z one direction, prawda?
L: Tak, fanka?
T: Jasne! Mogę autograf?
L: Najpierw powiedz mi co ty tu robisz w środku nocy?
T: A ty?
L: Pierwszy spytałem.
T: Ehh moi rodzice się rozwiedli. Moja matka pije, ćpa, tnie się co noc sprowadza nowych facetów do domu. Miałam tego dość. Uciekłam.
L: Twoja mama pewnie się o Ciebie strasznie martwi! Zadzwoń do niej.
T: ahhaha martwi? Jedyne co ona może teraz robić to loda swojemu kolejnemu facetowi.
Wybuchłaś płaczem.
L: No już nie płacz. *przytula Cię mocno. bardzo mocno* Chodź pojedziemy do mnie. Narazie u mnie zamieszkasz.
T: Nie no co ty. Nie ja nie chcę się narzucać.
L: Narzucać? Proszę Cię, [T.I.].. Chodź.
Liam wziął Cię za rękę i poszliście do samochodu chłopaka.
*3 tygodnie później*
Mieszkasz u Liama od 3 tygodni. Chciałaś się od niego wyprowadzić, ale Payne Ci nie pozwalał. Twoja matka chciała się z Tobą raz skątaktować, ale Ty nawet nie odebrałaś telefonu. Więcej razy nie dzwoniła. Może to i lepiej...
Teraz jesteście z Liamem przyjaciółmi. Eh tak, niestety tylko przyjaciółmi. Szkoda, liczyłaś na coś więcej.
L: [T.I.] otwórz! poczta!
Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś listonosza. Nie było widać mu twarzy, bo miał ją zasłoniętą 69 różami.
Listo.: Pani [T.I.] [T.N.]?
T: Tak. To ja.
Listo.: Kwiaty dla pani od pana Liama Payne'a.
T: Em dziękuję.
T:Liaaaam. Czemu przysłałeś mi 69 róż?
L: Chodź na górę.
Poszłaś na górę. Weszłaś do łazienki. Liaś przygotował Ci gorącą kąpiel z bąbelkami. Wszędzie były płatki róż. Payne nie zapomniał o Twoim ulubionym szampanie.
T: Boże Liam ja ja ja nie wiem jak Ci podziękować za to co dla mnie robisz. Że mnie przyjąłeś do domu, za te róże, za tą kąpiel...
L: Hm chyba wiem jak możesz mi się odwdzięczyć.
T: Jak?
L: Na początek mnie pocałuj.
T: Liam, ale ale ale
L: Nie gadaj. Całuj.
T: Do do do dobrze.
Pocałowałaś chłopaka, a on wsunął Ci swój język do buzi. Wasze języki toczyły walkę. W końcu skończyliście.
L: Dobrze. Teraz zgódź się być moją dziewczyną [T.I.].
T: Ale Liam..
L: Kotku, to nie było pytanie. To było stwierdzenie. Zgódź się zanim woda w wannie wystygnie.
T: Liam, ty na prawdę tego chcesz?
L: Jak niczego innego.
T: Kocham Cię.
Jesteś z Liamem szczęśliwą parą. O swojej przeszłości już zapomniałaś. Twoja matka przypomniała sobie, że ma córkę jak została zwolniona z pracy i groził jej komornik. Nie pomogłaś jej. Dla Ciebie ona była nikim. Śmieciem.
************
KONIEC. Lol dziwny ten imagin ;3
czytasz= komentujesz x
Zanim zaczniesz czytać włącz:
Wszędzie plakaty ukochanego przez Ciebie zespołu One Direction. Wszędzie. W Twoim pokoju. Czekałaś tylko na koncert. Czekałaś na koncert w Londynie. Wieczorem wchodzisz na twittera i sprawdzasz timeline. Cały timeline był w tweetach typu 'Kto ma już bilet na koncert 1D w Londynie?!' etc. Zaczęłaś się drzeć, płakać ze szczęścia. Byłaś taka szczęśliwa. Poszłaś po swoją skarbonkę. Rozbiłaś ją. Niestety nie miałaś tam wystarczającej ilości pieniędzy na koncert. Pochodziłaś z bogatej rodziny. Postanowiłaś że poprosisz rodziców o pożyczkę. Zeszłaś na dół. Oni znowu się kłócili. To była dla Ciebie codzienność. W końcu Twój ojciec rzucił szklanką i wyszedł z domu. Podeszłaś do matki i ją przytuliłaś. Chciałaś być miła.
M: [T.I.] o co chodzi?
T: Mamo, bo ehh mój ulubiony zespół ma koncert w naszym mieście i ja chciałam Cię prosić o pożyczkę.
M: Nie ma mowy.
T: Ale dlaczego? Przecież nas stać.
M: Wiesz że nie toleruję tych 5 pedałów. Oni zarabiają na tak durnych i naiwnych dziewczynach jak ty. Wciskają wam kit, aby mieć więcej hajsu.
T: Nie wiedziałam, że stać Cię na takie słowa. Nienawidzę Cię!
*1 rok później*
Nie poszłaś na koncert. Teraz Twoi rodzice są rozwiedzeni. A Twoje życie to piekło. Mieszkasz z matką, która ciągle pije, tnie się i Cię bije... Nie nawidzisz jej. Chciałaś uciec. Twoja matka ciągle sprowadzała do domu nowych mężczyzn. Zchodzisz na dół, aby wyjąć z krzaków swoją walizkę, którą schowałaś tam. Już od tygodnia planowała ucieczkę. Kiedy zeszłaś na dół Twoja matka znowu była z jakims facetem.
M: Wyjdź! Nie widzisz, że przeszkadzasz?!
T: Nie martw się. Już nie będę Ci przeszkadzać.
Z płaczem wybiegłaś z domu. Wzięłaś walizkę i szłaś przed siebie. Nie wiedziałaś gdzie masz iść. Wybiła północ. Przerażali Cię bezdomni na ławkach, pijani. Ale, ty teraz też mogłaś nazwać się bezdomną. Usiadłaś na pobliskim murku wyjęłaś z walizki koc, przykryłaś się, ale i tak było Ci zimno. Płakałaś. Było Ci tak strasznie źle. Wyciągnęłaś z walizki swoją najlepszą przyjaciółkę. Żyletkę. Robiłaś szybkie ruchy.
Ktoś nieznajomy: Nie rób tego.
Strasznie się przestraszyłaś. Było ciemno i nie widziałaś kto przed Tobą stoi i jakie ma zamiary.
Momentalnie się podniosłaś.
T: Czego chcesz?
NK: Jestem Liam.
T:[T.I.] Ty jesteś Liam Payne z one direction, prawda?
L: Tak, fanka?
T: Jasne! Mogę autograf?
L: Najpierw powiedz mi co ty tu robisz w środku nocy?
T: A ty?
L: Pierwszy spytałem.
T: Ehh moi rodzice się rozwiedli. Moja matka pije, ćpa, tnie się co noc sprowadza nowych facetów do domu. Miałam tego dość. Uciekłam.
L: Twoja mama pewnie się o Ciebie strasznie martwi! Zadzwoń do niej.
T: ahhaha martwi? Jedyne co ona może teraz robić to loda swojemu kolejnemu facetowi.
Wybuchłaś płaczem.
L: No już nie płacz. *przytula Cię mocno. bardzo mocno* Chodź pojedziemy do mnie. Narazie u mnie zamieszkasz.
T: Nie no co ty. Nie ja nie chcę się narzucać.
L: Narzucać? Proszę Cię, [T.I.].. Chodź.
Liam wziął Cię za rękę i poszliście do samochodu chłopaka.
*3 tygodnie później*
Mieszkasz u Liama od 3 tygodni. Chciałaś się od niego wyprowadzić, ale Payne Ci nie pozwalał. Twoja matka chciała się z Tobą raz skątaktować, ale Ty nawet nie odebrałaś telefonu. Więcej razy nie dzwoniła. Może to i lepiej...
Teraz jesteście z Liamem przyjaciółmi. Eh tak, niestety tylko przyjaciółmi. Szkoda, liczyłaś na coś więcej.
L: [T.I.] otwórz! poczta!
Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś listonosza. Nie było widać mu twarzy, bo miał ją zasłoniętą 69 różami.
Listo.: Pani [T.I.] [T.N.]?
T: Tak. To ja.
Listo.: Kwiaty dla pani od pana Liama Payne'a.
T: Em dziękuję.
T:Liaaaam. Czemu przysłałeś mi 69 róż?
L: Chodź na górę.
Poszłaś na górę. Weszłaś do łazienki. Liaś przygotował Ci gorącą kąpiel z bąbelkami. Wszędzie były płatki róż. Payne nie zapomniał o Twoim ulubionym szampanie.
T: Boże Liam ja ja ja nie wiem jak Ci podziękować za to co dla mnie robisz. Że mnie przyjąłeś do domu, za te róże, za tą kąpiel...
L: Hm chyba wiem jak możesz mi się odwdzięczyć.
T: Jak?
L: Na początek mnie pocałuj.
T: Liam, ale ale ale
L: Nie gadaj. Całuj.
T: Do do do dobrze.
Pocałowałaś chłopaka, a on wsunął Ci swój język do buzi. Wasze języki toczyły walkę. W końcu skończyliście.
L: Dobrze. Teraz zgódź się być moją dziewczyną [T.I.].
T: Ale Liam..
L: Kotku, to nie było pytanie. To było stwierdzenie. Zgódź się zanim woda w wannie wystygnie.
T: Liam, ty na prawdę tego chcesz?
L: Jak niczego innego.
T: Kocham Cię.
Jesteś z Liamem szczęśliwą parą. O swojej przeszłości już zapomniałaś. Twoja matka przypomniała sobie, że ma córkę jak została zwolniona z pracy i groził jej komornik. Nie pomogłaś jej. Dla Ciebie ona była nikim. Śmieciem.
************
KONIEC. Lol dziwny ten imagin ;3
czytasz= komentujesz x
sobota, 23 lutego 2013
IMAGIN Z LIAMEM Z DEDYKIEM
Ten imagin dedykuję mojej najkochańszej przyjaciółce Julii ''3 kocham cię grubasie xx
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
*Tu Liam nie jest sławny*
Ona- piękna dziewczyna w brązowych włosach i zielonych oczach. Czuła, pomocna. Idealna. Uwielbiała pomagać, sprawiać że dzięki niej na czyjejś twarzy gości uśmiech. Delikatna, spontaniczna, rozsądna. Była skrzywdzona przez życie. Wiedziała co to ból. Cierpienie, to jej drugie imię. Gdy miała 14 lat wykryto u niej bulimię. Nie radziła z tym sobie. Zaczęła się ciąć. Teraz jest dorosła. Rozumie, że okaleczanie się w niczym nie pomoże. Wzięła się za siebie. Wyprowadziła się do Londynu, by zacząć nowe życie.
On- szatyn o brązowych oczach. Rozsądny, miły, kochany. Idealny. Miał dwie siostry- Nicole i Ruth. Dzięki nim wiedział jak należy traktować kobiety. Był szarmancki. Dżentelmen. Szanował kobiety i wiedział, że nigdy nie może żadnej zranić. Nawet jeśli przeżyłby przez nią niezłe piekło. Był nieśmiały, przystojny. Niesamowicie przystojny.
Pytasz, jak się poznali?
[T.I.]- bo tak miała na imię dziewczyna, była wolontariuszką w schronisku. Zawsze w weekendy spędzała całe dnie zajmując się porzuconymi zwierzętami. Uwielbiała pomagać. Nienawidziła ludzi, którzy oddają zwierzęta do schroniska, lecz wolała to niż jak się nad nimi znęcają. Najchętniej pozabijałaby tych wszystkich potworów. Tak. Potworów, bo tego czegoś nie da się nazwać ludźmi. Dziewczyna lubiła chociaż w małym procencie pomóc zwierzakom. Wiedziała co czują. Kiedyś też czuła się porzucona. Ale ona była po prostu inna. Nie lansowała się iPhonem, vansami czy conversami. Tego dnia też przyszła do schroniska. Nagle zawołała ją szefowa.
Sz: [T.I.] miło Cię widzieć. Słuchaj, mamy nowego wolontariusza. Nazywa się Liam i jest w Twoim wieku- ma 19 lat. Oprowadzisz go i pokażesz mu wszystko. Jeśli to nie problem?
T: Jasne! Bardzo chętnie mu pomogę.
Dziewczyna podeszła do chłopaka.
T:Hej. Jestem [T.I.] i pokażę Ci wszystko co i jak.
L: Wow, nawet nie myślałem że będzie mnie oprowadzać tak piękna dziewczyna.
Zarumieniłaś się.
T: Nie przesadzaj. Chodź.
Oprowadziłaś Liama. Miałaś wrażenie jakby go nie interesowało to co mówisz. Ciągle zatracał się w Twoich pełnych tajemnicy i pokory oczach. Czasem ją to irytowało, ale z czasem zaczęło jej się to podobać.
[T.I.]: Liam? Wszystko ok?
L: Tak. Idziemy na spacer z Hero?
T: Jasne!
Ten spacer był całkiem długi. Czułaś się z Liamem wspaniale. Tak jakbyś znała go od piaskownicy. Zakochałaś się. Ale nie mogłaś mu tego powiedzieć. Jak taki wspaniały chłopak mógłby zakochać się w tak prostej i nadzwyczajnej dziewczynie. Cóż musiałaś zaczekać aż zauroczenie minie.
*****
Minęły już 3 tygodnie. Ty i Liaś jesteście najlepszymi przyjaciółmi. Lecz ty nadal czułaś coś więcej. Ale nadal nie odważyłaś się mu tego powiedzieć. Chciała, ale się bała. Bała się, że on tego nie odwzajemni. Nie mogła tak dłużej żyć. Chciała zrobić sobie przerwę. Wyjechać na tydzień do Polski. Odwiedzić swoją starą szkołę w której przeżyła koszmar. Wyzywali ją, bo była inna. Tylko dlatego. Bo nie miała bogatych rodziców, najdroższego samochodu, drogich ciuchów. Ale jej to nie przeszkadzało. Napisała smsa do przyjaciela, że na tydzień wyjeżdża, napisała też na jakim lotnisku będzie i o jakiej godzinie, gdyby chciał przyjść się pożegnać.
*****
Dzień odlotu do Polski.
[T.I.] pojechała na lotnisko godzinę wcześniej na wypadek gdyby Liam już czekał. Nie było go. Teraz jest już 10 min do odlotu samolotu. [T.I.] zaczęła się zbierać. Wstała z ławki żeby pójść na pokład samolotu. Lecz nagle ktoś złapał ją za rękę i gwałtownie do siebie przyciągnął. Tym ktosiem był Liam.
L: Nie jedź. [T.I.] nie możesz. Kocham Cię.
Chłopak czule pocałował [T.I.].
L: Będziesz moja? Już na zawsze? Nie pozwolę Cię nikomu nigdy skrzywdzić. Zrobię dla Ciebie wszystko. Będę świetnym ojcem i mężem. Jeśli się tylko zgodzisz. Zostań moją księżniczką. Jak będzie, [T.I.]?
Zamurowało Cię.
L: [T.I.]..?
Momentalnie rzuciłaś się na chłopaka i namiętnie go pocałowałaś.
L: To znaczy 'tak'?
T: kocham Cię.
Tymi pięknymi słowami zapoczątkował się wspaniały, idealny jakże związek [T.I.] i Liama.
******************
Mam nadzieję, że może być. Bardzo się na niego starałam.
czytasz = komentujesz xx
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
*Tu Liam nie jest sławny*
Ona- piękna dziewczyna w brązowych włosach i zielonych oczach. Czuła, pomocna. Idealna. Uwielbiała pomagać, sprawiać że dzięki niej na czyjejś twarzy gości uśmiech. Delikatna, spontaniczna, rozsądna. Była skrzywdzona przez życie. Wiedziała co to ból. Cierpienie, to jej drugie imię. Gdy miała 14 lat wykryto u niej bulimię. Nie radziła z tym sobie. Zaczęła się ciąć. Teraz jest dorosła. Rozumie, że okaleczanie się w niczym nie pomoże. Wzięła się za siebie. Wyprowadziła się do Londynu, by zacząć nowe życie.
On- szatyn o brązowych oczach. Rozsądny, miły, kochany. Idealny. Miał dwie siostry- Nicole i Ruth. Dzięki nim wiedział jak należy traktować kobiety. Był szarmancki. Dżentelmen. Szanował kobiety i wiedział, że nigdy nie może żadnej zranić. Nawet jeśli przeżyłby przez nią niezłe piekło. Był nieśmiały, przystojny. Niesamowicie przystojny.
Pytasz, jak się poznali?
[T.I.]- bo tak miała na imię dziewczyna, była wolontariuszką w schronisku. Zawsze w weekendy spędzała całe dnie zajmując się porzuconymi zwierzętami. Uwielbiała pomagać. Nienawidziła ludzi, którzy oddają zwierzęta do schroniska, lecz wolała to niż jak się nad nimi znęcają. Najchętniej pozabijałaby tych wszystkich potworów. Tak. Potworów, bo tego czegoś nie da się nazwać ludźmi. Dziewczyna lubiła chociaż w małym procencie pomóc zwierzakom. Wiedziała co czują. Kiedyś też czuła się porzucona. Ale ona była po prostu inna. Nie lansowała się iPhonem, vansami czy conversami. Tego dnia też przyszła do schroniska. Nagle zawołała ją szefowa.
Sz: [T.I.] miło Cię widzieć. Słuchaj, mamy nowego wolontariusza. Nazywa się Liam i jest w Twoim wieku- ma 19 lat. Oprowadzisz go i pokażesz mu wszystko. Jeśli to nie problem?
T: Jasne! Bardzo chętnie mu pomogę.
Dziewczyna podeszła do chłopaka.
T:Hej. Jestem [T.I.] i pokażę Ci wszystko co i jak.
L: Wow, nawet nie myślałem że będzie mnie oprowadzać tak piękna dziewczyna.
Zarumieniłaś się.
T: Nie przesadzaj. Chodź.
Oprowadziłaś Liama. Miałaś wrażenie jakby go nie interesowało to co mówisz. Ciągle zatracał się w Twoich pełnych tajemnicy i pokory oczach. Czasem ją to irytowało, ale z czasem zaczęło jej się to podobać.
[T.I.]: Liam? Wszystko ok?
L: Tak. Idziemy na spacer z Hero?
T: Jasne!
Ten spacer był całkiem długi. Czułaś się z Liamem wspaniale. Tak jakbyś znała go od piaskownicy. Zakochałaś się. Ale nie mogłaś mu tego powiedzieć. Jak taki wspaniały chłopak mógłby zakochać się w tak prostej i nadzwyczajnej dziewczynie. Cóż musiałaś zaczekać aż zauroczenie minie.
*****
Minęły już 3 tygodnie. Ty i Liaś jesteście najlepszymi przyjaciółmi. Lecz ty nadal czułaś coś więcej. Ale nadal nie odważyłaś się mu tego powiedzieć. Chciała, ale się bała. Bała się, że on tego nie odwzajemni. Nie mogła tak dłużej żyć. Chciała zrobić sobie przerwę. Wyjechać na tydzień do Polski. Odwiedzić swoją starą szkołę w której przeżyła koszmar. Wyzywali ją, bo była inna. Tylko dlatego. Bo nie miała bogatych rodziców, najdroższego samochodu, drogich ciuchów. Ale jej to nie przeszkadzało. Napisała smsa do przyjaciela, że na tydzień wyjeżdża, napisała też na jakim lotnisku będzie i o jakiej godzinie, gdyby chciał przyjść się pożegnać.
*****
Dzień odlotu do Polski.
[T.I.] pojechała na lotnisko godzinę wcześniej na wypadek gdyby Liam już czekał. Nie było go. Teraz jest już 10 min do odlotu samolotu. [T.I.] zaczęła się zbierać. Wstała z ławki żeby pójść na pokład samolotu. Lecz nagle ktoś złapał ją za rękę i gwałtownie do siebie przyciągnął. Tym ktosiem był Liam.
L: Nie jedź. [T.I.] nie możesz. Kocham Cię.
Chłopak czule pocałował [T.I.].
L: Będziesz moja? Już na zawsze? Nie pozwolę Cię nikomu nigdy skrzywdzić. Zrobię dla Ciebie wszystko. Będę świetnym ojcem i mężem. Jeśli się tylko zgodzisz. Zostań moją księżniczką. Jak będzie, [T.I.]?
Zamurowało Cię.
L: [T.I.]..?
Momentalnie rzuciłaś się na chłopaka i namiętnie go pocałowałaś.
L: To znaczy 'tak'?
T: kocham Cię.
Tymi pięknymi słowami zapoczątkował się wspaniały, idealny jakże związek [T.I.] i Liama.
******************
Mam nadzieję, że może być. Bardzo się na niego starałam.
czytasz = komentujesz xx
sobota, 16 lutego 2013
Imagin z Niallem z dedykiem
Imagin dla Izy :3
Zanim zaczniesz słuchać włącz:
Leżałaś spokojnie na kanapie popijając gorące kakałko. Ten dzień zapowiadał się nudno, bo twój chłopak Niall, tak Niall Horan z one direction, musiał dzisiaj iść na próbę. Nagle usłyszałaś znajomy ci dźwięk smsa powolnie poszłaś po telefon, odblokowałaś go i przeczytałaś wiadomość, która była od Niallera. 'Kochanie rozchorowałem się, chłopaki mają próbę beze mnie, zaraz u ciebie będę. Kocham Cię, Niall xx'
Kiedy to przeczytałaś uśmiechnęłaś się do telefonu i odpisałaś 'Czekam x'. Byłaś jeszcze w piżamie, ale nie chciało Ci się ubierać, bo wiedziałaś że skoro irlandczyk jest chory, to zostaniecie w domu. Kwadrans później usłyszałaś dzwonek do drzwi. Był to Niall, kiedy go zobaczyłaś rzuciłaś się mu na szyję, a on czulę cię pocałował.
N: Teraz będziesz miała mnie na głowie przez cały czas mojej choroby
[T.I.]: Taki kłopot to aż przyjemność- powiedziałaś po czym czule go pocałowałaś
Poszłaś zrobić ciepłą herbatę,ponieważ za oknem było bardzo zimno. Położyłaś się na torsie ukochanego i postanowiliście obejrzeć film. Niall co chwile kasłał.
[T.I.]: Kochanie, czekaj dam ci jakieś leki
N: Najlepszym lekiem dla mnie jesteś ty
Nialler czule cię pocałował
[T.I.]: ejejejej nie chcę się zarazić
N: Przecież jak się zarazisz to będziesz leżeć tu razem ze mną- chłopak uśmiechnął się łobuzersko i bardzo mocno cię przytulił
*2 dni później*
Niall ciągle u ciebie jest, bo nie pozwoliłaś mu iść do siebie. W sumie jego obecność wprawiała cię w dobry humor.
Obudziłaś się rano, ale Horana nie było w łóżku. Uśmiechnęłaś się do siebie i spowrotem zamknęłaś oczy. Nagle usłyszałaś jakiś trzask,jakby coś spadło. Słychać było także jak Nialler przeklnął do siebie. Lekko się zaśmiałaś i już po chwili byłaś w kuchni. To co tam zobaczyłaś wprawiło cię w śmiech. Niall chciał zrobić Ci naleśniki, ale nie wyszło mu to i kiedy chciał wlewać ciasto na patelnię potknął się i upaprał się w tym cieście. Kiedy zobaczył że przyszłaś stanął ze smutną minką na środku kuchni umazany w cieście. Wyglądał tak słodko. Podbiegłaś do niego i go pocałowałaś.
[T.I.]: Dzieńdobry kochanie, co to za rewolucja?-zaśmiałaś się
N: Ahh. Skarbie chciałem ci zrobić naleśniki, ale no.... ehh sama widzisz
Ponieważ chłopak był cały w cieście zlizałaś trochę surowego ciasta z jego torsu
[T.I.]: Mmmm to były najlepsze naleśniki jakie kiedykolwiek jadłam
On delikatnie musnął twoje usta
N: Dziękuję że mnie pocieszasz, chyba nie jestem dobrym kucharzem
[T.I.]: Lepiej ty idź się umyj, a ja postaram się to ogarnąć i nauczę cię robić naleśniki
Nialler szybko pobiegł do łazienki, a ty wzięłaś się za sprzątanie.
Kiedy Horan umył się z ciasta przygotowałaś wszystkie potrzebne składniki i zaczęłaś uczyć blondynka gotować naleśniki. Ciągle się śmieliście, aż w końcu wasze naleśniki były gotowe.
N: Mniam, lepsze niż Nando's
Zaczęłaś się śmiać. Po śniadaniu weszłaś na twittera Nialla, chciałaś dać follow paru directioners. Dla Ciebie to przecież jedno kliknięcie, a dla nich?! Coś czego nie da się wyrazić słowami. Dawałaś follow paru directioners, aż w końcu natrafiłaś na hejt na Ciebie. Twoje oczy zrobiły się szkliste, miałaś płakać aż zobaczyłaś tweet który bronił Cię. Dziewczyna pisała że ty z Niallem tworzycie świetną parę, ale zawsze znajdzie się kilka niedowartościowanych kretynek. Uśmiechnęłaś się do monitora i postanowiłaś dać follow tej dziewczynie. Zobaczyłaś że była online bo napisała DM do Horana jak bardzo mu dziękuje. Odpisałaś jej że to ty i że bardzo dziękujesz jej za to co napisała w Twojej obronie, spytałaś się jej czy jest z Londynu, okazało się że Vanessa- bo tak ma na imię mieszka kilka ulic dalej od Ciebie. Poprosiłaś ją żeby przyszła pod Twój adres, który jej podałaś. Po paru godzinach Vanessa przyszła. Zaprosiłaś wtedy całe 1D żeby dziewczyna ich poznała. Każdy się z nią zapoznał i po paru godzinach zostałaś sama z Van i Niallem. Poprosiłaś Niallera aby na chwilę poszedł na górę. On zrobił tak jak kazałaś.
V: Dlaczego to akurat mnie wybrałaś?Przecież jest masa innych fanek.
[T.I.]:Zobaczyłam co napisałaś o mnie i o Niallu. Dziękuję.
V: Ja tylko powiedziałam jak sądzę a napisanie tego zajęło mi 5 minut, ty za to zrobiłaś dla mnie tak wiele, dziękuję- dziewczyna Cię przytuliła
V: Ok, dziękuję ja muszę już isć
[T.I.]: Zaczekaj! Masz mój numer. Jesteś bardzo miła może chciałabyś kontynułować naszą znajomość?
V: Jezu, to najlepszy dzień w moim życiu. DZIĘKUJĘ!!!
Kiedy Van wyszła był już wieczór więc wtulona w Nialla zasnęłaś.
*3 dni później*
Bardzo zaprzyjaźniłaś się z Vanessą. Teraz jest Twoją przyjaciółką, której zwierzasz się ze wszystkiego, tak jak ona Tobie.
Kiedy Niall wyzdrowiał poprosiłaś go aby z Tobą zamieszkał. Horan oczywiście się zgodził i był bardzo szczęśliwy. Miesiąc później zostałaś panią Horan.
------------------------------------------
Dawno go napisałam, ale nie publikowałam. :)
czytasz=komentujesz
Zanim zaczniesz słuchać włącz:
Leżałaś spokojnie na kanapie popijając gorące kakałko. Ten dzień zapowiadał się nudno, bo twój chłopak Niall, tak Niall Horan z one direction, musiał dzisiaj iść na próbę. Nagle usłyszałaś znajomy ci dźwięk smsa powolnie poszłaś po telefon, odblokowałaś go i przeczytałaś wiadomość, która była od Niallera. 'Kochanie rozchorowałem się, chłopaki mają próbę beze mnie, zaraz u ciebie będę. Kocham Cię, Niall xx'
Kiedy to przeczytałaś uśmiechnęłaś się do telefonu i odpisałaś 'Czekam x'. Byłaś jeszcze w piżamie, ale nie chciało Ci się ubierać, bo wiedziałaś że skoro irlandczyk jest chory, to zostaniecie w domu. Kwadrans później usłyszałaś dzwonek do drzwi. Był to Niall, kiedy go zobaczyłaś rzuciłaś się mu na szyję, a on czulę cię pocałował.
N: Teraz będziesz miała mnie na głowie przez cały czas mojej choroby
[T.I.]: Taki kłopot to aż przyjemność- powiedziałaś po czym czule go pocałowałaś
Poszłaś zrobić ciepłą herbatę,ponieważ za oknem było bardzo zimno. Położyłaś się na torsie ukochanego i postanowiliście obejrzeć film. Niall co chwile kasłał.
[T.I.]: Kochanie, czekaj dam ci jakieś leki
N: Najlepszym lekiem dla mnie jesteś ty
Nialler czule cię pocałował
[T.I.]: ejejejej nie chcę się zarazić
N: Przecież jak się zarazisz to będziesz leżeć tu razem ze mną- chłopak uśmiechnął się łobuzersko i bardzo mocno cię przytulił
*2 dni później*
Niall ciągle u ciebie jest, bo nie pozwoliłaś mu iść do siebie. W sumie jego obecność wprawiała cię w dobry humor.
Obudziłaś się rano, ale Horana nie było w łóżku. Uśmiechnęłaś się do siebie i spowrotem zamknęłaś oczy. Nagle usłyszałaś jakiś trzask,jakby coś spadło. Słychać było także jak Nialler przeklnął do siebie. Lekko się zaśmiałaś i już po chwili byłaś w kuchni. To co tam zobaczyłaś wprawiło cię w śmiech. Niall chciał zrobić Ci naleśniki, ale nie wyszło mu to i kiedy chciał wlewać ciasto na patelnię potknął się i upaprał się w tym cieście. Kiedy zobaczył że przyszłaś stanął ze smutną minką na środku kuchni umazany w cieście. Wyglądał tak słodko. Podbiegłaś do niego i go pocałowałaś.
[T.I.]: Dzieńdobry kochanie, co to za rewolucja?-zaśmiałaś się
N: Ahh. Skarbie chciałem ci zrobić naleśniki, ale no.... ehh sama widzisz
Ponieważ chłopak był cały w cieście zlizałaś trochę surowego ciasta z jego torsu
[T.I.]: Mmmm to były najlepsze naleśniki jakie kiedykolwiek jadłam
On delikatnie musnął twoje usta
N: Dziękuję że mnie pocieszasz, chyba nie jestem dobrym kucharzem
[T.I.]: Lepiej ty idź się umyj, a ja postaram się to ogarnąć i nauczę cię robić naleśniki
Nialler szybko pobiegł do łazienki, a ty wzięłaś się za sprzątanie.
Kiedy Horan umył się z ciasta przygotowałaś wszystkie potrzebne składniki i zaczęłaś uczyć blondynka gotować naleśniki. Ciągle się śmieliście, aż w końcu wasze naleśniki były gotowe.
N: Mniam, lepsze niż Nando's
Zaczęłaś się śmiać. Po śniadaniu weszłaś na twittera Nialla, chciałaś dać follow paru directioners. Dla Ciebie to przecież jedno kliknięcie, a dla nich?! Coś czego nie da się wyrazić słowami. Dawałaś follow paru directioners, aż w końcu natrafiłaś na hejt na Ciebie. Twoje oczy zrobiły się szkliste, miałaś płakać aż zobaczyłaś tweet który bronił Cię. Dziewczyna pisała że ty z Niallem tworzycie świetną parę, ale zawsze znajdzie się kilka niedowartościowanych kretynek. Uśmiechnęłaś się do monitora i postanowiłaś dać follow tej dziewczynie. Zobaczyłaś że była online bo napisała DM do Horana jak bardzo mu dziękuje. Odpisałaś jej że to ty i że bardzo dziękujesz jej za to co napisała w Twojej obronie, spytałaś się jej czy jest z Londynu, okazało się że Vanessa- bo tak ma na imię mieszka kilka ulic dalej od Ciebie. Poprosiłaś ją żeby przyszła pod Twój adres, który jej podałaś. Po paru godzinach Vanessa przyszła. Zaprosiłaś wtedy całe 1D żeby dziewczyna ich poznała. Każdy się z nią zapoznał i po paru godzinach zostałaś sama z Van i Niallem. Poprosiłaś Niallera aby na chwilę poszedł na górę. On zrobił tak jak kazałaś.
V: Dlaczego to akurat mnie wybrałaś?Przecież jest masa innych fanek.
[T.I.]:Zobaczyłam co napisałaś o mnie i o Niallu. Dziękuję.
V: Ja tylko powiedziałam jak sądzę a napisanie tego zajęło mi 5 minut, ty za to zrobiłaś dla mnie tak wiele, dziękuję- dziewczyna Cię przytuliła
V: Ok, dziękuję ja muszę już isć
[T.I.]: Zaczekaj! Masz mój numer. Jesteś bardzo miła może chciałabyś kontynułować naszą znajomość?
V: Jezu, to najlepszy dzień w moim życiu. DZIĘKUJĘ!!!
Kiedy Van wyszła był już wieczór więc wtulona w Nialla zasnęłaś.
*3 dni później*
Bardzo zaprzyjaźniłaś się z Vanessą. Teraz jest Twoją przyjaciółką, której zwierzasz się ze wszystkiego, tak jak ona Tobie.
Kiedy Niall wyzdrowiał poprosiłaś go aby z Tobą zamieszkał. Horan oczywiście się zgodził i był bardzo szczęśliwy. Miesiąc później zostałaś panią Horan.
------------------------------------------
Dawno go napisałam, ale nie publikowałam. :)
czytasz=komentujesz
czwartek, 7 lutego 2013
IMAGIN Z NIALLEM Z DEDYKIEM
IMAGIN DLA @Klabia1 ♥
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
Ah. To już dzisiaj. Ten wspaniały nastrój. Wszędzie zakochani. Idziesz teraz kupić prezent walentynkowy dla swojego chłopaka, którego bardzo kochałaś- Nialla. Nie miałaś pojęcia co mu kupić. Chciałaś żeby to było coś wyjątkowego. Coś co mu się zawsze przyda. Coś co jak będzie w trasie ze swoim zespołem będzie mu o Tobie przypominać. Chodziłaś po sklepach lecz nadal nic nie znalazłaś. W końcu. Udało Ci się. Kupiłaś mu wielkiego miśka, na którego mogłaś nagrać swoje słowa. Poszłaś do domu i zaczęłaś nagrywać na prezent dla Horana: "Kochanie. Tu Twoja [T.I.]. Kocham Cię. Bardzo. Jeszcze nikogo nigdy nie kochałam tak mocno jak kocham Ciebie. Mam nadzieję, że nie zapomnisz o mnie jak będziesz w trasie. Szczęśliwych walentynek żarłoku.". Po nagraniu tego chciałaś się przygotować na wieczór. Ponieważ postanowiłaś że zrobisz blondynkowi niespodziankę i przyjdziesz do Niego o 19:00. Była 18 więc zaczęłaś się szykować. Założyłaś to:
zrobiłaś lekki makijaż, wzięłaś wielkiego miśka w ręce i wyszłaś. Do domu Twojego ukochanego idzie się 10 minut. Kiedy już tam byłaś, weszłaś bo drzwi jak zawsze były otwarte. Dziwiłaś się, że go jeszcze nie okradli. W domu było ciemno. Postanowiłaś pójść na górę, do sypialni, myślałaś, że może Nialler szykuje Ci jakąś niespodziankę. Jak pomyślałaś, tak też zrobiłaś. Cichym krokiem wchodziłaś na górę. Drzwi do sypialni były zamknięte, ale przez dziurkę od klucza lśnił promień światła. Cicho pociągnęłaś za klamkę i to co zobaczyłaś odwróciło Twoje zycie do góry nogami. Zobaczyłaś Nialla z jakąś laską, całowali się. Kiedy Niall zobaczył Cię zapłakaną próbował do Ciebie podejść, ale Ty tylko rzuciłaś miśka na ziemię i zapłakana wybiegłaś z willi Nialla. Horan biegł za Tobą. Nie zdążył nic Ci powiedzieć, bo usłyszał pisk opon i zobaczył Ciebie krwawiącą na uicy.
N: [T.I.]! Proszę! Nie! - krzyczał. Podbiegł do Ciebie i zadzwonił po karetkę. Ambulans przyjechał na miejsce po 5 minutach. Zabrali Cię do szpitala. Niall jechał z Tobą. Byłaś nie przytomna a on płakał. Płakał jak małe dziecko.
*miesiąc później*
Leżysz w szpitalu. Nieprzytomna już od miesiąca. lekko otworzyłaś oczy i ujrzałaś zapłakanego Nialla, a koło Niego miśka którego dostał od Ciebie na walentynki. Horan ciągle puszczał sobie Twoje nagranie.
T: Niall... - powiedziałaś
N: [T.I.]! [T.I.] ja, ja przepraszam! Kocham Cię! Przysięgam nie chciałem tego! Nie miałem z Nią romansu! To moja była. Przyszła wtedy do mnie i zaczęła całować, chciałem przestać, lecz zagroziła mi, że jak przestanę to że ona coś Ci zrobi! Nie mogłem na to pozwolić...
T: Niall.... jeśli to prawda to dziękuję.
N: [T.I.] proszę wybacz mi!- Niall pocałował Cię.
Dzisiaj wychodzisz ze szpitala, wszystko sobie z Niallem wyjaśniliście.
*4 miesiące później*
Po 4 miesiącach Horan Ci się oświadczył. Oczywiście się zgodziłaś. Jesteście szczęśliwi. Bardzo szczęśliwi.
-----------------------------------
czytasz=komentujesz
Zanim zaczniesz czytać, włącz:
zrobiłaś lekki makijaż, wzięłaś wielkiego miśka w ręce i wyszłaś. Do domu Twojego ukochanego idzie się 10 minut. Kiedy już tam byłaś, weszłaś bo drzwi jak zawsze były otwarte. Dziwiłaś się, że go jeszcze nie okradli. W domu było ciemno. Postanowiłaś pójść na górę, do sypialni, myślałaś, że może Nialler szykuje Ci jakąś niespodziankę. Jak pomyślałaś, tak też zrobiłaś. Cichym krokiem wchodziłaś na górę. Drzwi do sypialni były zamknięte, ale przez dziurkę od klucza lśnił promień światła. Cicho pociągnęłaś za klamkę i to co zobaczyłaś odwróciło Twoje zycie do góry nogami. Zobaczyłaś Nialla z jakąś laską, całowali się. Kiedy Niall zobaczył Cię zapłakaną próbował do Ciebie podejść, ale Ty tylko rzuciłaś miśka na ziemię i zapłakana wybiegłaś z willi Nialla. Horan biegł za Tobą. Nie zdążył nic Ci powiedzieć, bo usłyszał pisk opon i zobaczył Ciebie krwawiącą na uicy.
N: [T.I.]! Proszę! Nie! - krzyczał. Podbiegł do Ciebie i zadzwonił po karetkę. Ambulans przyjechał na miejsce po 5 minutach. Zabrali Cię do szpitala. Niall jechał z Tobą. Byłaś nie przytomna a on płakał. Płakał jak małe dziecko.
*miesiąc później*
Leżysz w szpitalu. Nieprzytomna już od miesiąca. lekko otworzyłaś oczy i ujrzałaś zapłakanego Nialla, a koło Niego miśka którego dostał od Ciebie na walentynki. Horan ciągle puszczał sobie Twoje nagranie.
T: Niall... - powiedziałaś
N: [T.I.]! [T.I.] ja, ja przepraszam! Kocham Cię! Przysięgam nie chciałem tego! Nie miałem z Nią romansu! To moja była. Przyszła wtedy do mnie i zaczęła całować, chciałem przestać, lecz zagroziła mi, że jak przestanę to że ona coś Ci zrobi! Nie mogłem na to pozwolić...
T: Niall.... jeśli to prawda to dziękuję.
N: [T.I.] proszę wybacz mi!- Niall pocałował Cię.
Dzisiaj wychodzisz ze szpitala, wszystko sobie z Niallem wyjaśniliście.
*4 miesiące później*
Po 4 miesiącach Horan Ci się oświadczył. Oczywiście się zgodziłaś. Jesteście szczęśliwi. Bardzo szczęśliwi.
-----------------------------------
czytasz=komentujesz
Subskrybuj:
Posty (Atom)
