Szłaś. Poszłaś do dawnego domu. Twojego i Zayna. Czemu z nim tam już nie mieszkasz? To bardzo proste. Zmarłaś. Często go odwiedzasz. Dotykasz. Ale on Cię nie widzi. Widzisz jak płacze. Jak Cię potrzebuje. Ale Ty nie możesz nic zrobić. Nie możesz go pocieszyć, bo Cię nie widzi. Nie słyszy. Nic. Czujesz się taka bezsilna.
''Jest taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami...''
Teraz jest Boże Narodzenie. Ten piękny czas. Czas miłości. Czas radości. Ale nie dla Ciebie. Nie dla Zayna. Poszłaś do domu Zayna. Harry i Louis piekli świąteczne ciasteczka. Danielle i Liam ubierali choinkę. Chociaż ciągle się całowali, od czasu do czasu założyli jakąś bombkę. Spłynęła Ci samotna łza. Niall, który podjadał świąteczne potrawy. W oczach każdego z nich można było zobaczyć smutek. Smutek zatuszowany sztuczną radością. Ale... Gdzie był Zayn? Zastanawiało Cię to. Weszłaś po schodach na górę. Do waszej sypialni. Zayn leżał tam zapłakany. Znów oglądał wasze zdjęcia. Pił piwo. Wypowiedział jedno magiczne zdanie '[T.I.] & Zayn, forever togheter', po czym znów zanurzył się w wódce. Nie chciałaś widzieć go w takim stanie. Zeszłaś na dół. Hazz i Lou rozmawiali ze sobą:
H: Kurwa Lou jak zrobić te ciastka?
L:[T.I.] by wiedziała...
H: Ale [T.I.] z nami nie ma.
Rozbeczałaś się. Jak małe dziecko.
'JESTEM TU!' wykrzyknęłaś z płaczem. Nie słyszeli Cię. To okropne uczucie. Nagle zobaczyłaś jak Zayn gdzieś wychodzi.
N: Zayn? Gdzie uciekasz?
Z: Zaraz wrócę.
Poszłaś za nim. Doszliście na cmentarz. Pod grób [T.I.] [T.N.].
Z: [T.I.] strasznie mi Ciebie brakuje. Tak bardzo za Tobą tęsknię. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Ciebie. Już 3 miesiące Cię nie ma, a ja tracę siły. Tracę siły na cokolwiek. Z pozoru żyję, ale moja dusza bez Ciebie umiera. Kocham Cię. Chociaż Cię ze mną nie ma. Ja Cię kocham i nikogo nigdy nie pokocham tak jak Ciebie. Wróć. Proszę. Czemu Bóg zabrał Ciebie? Na świecie jest tyle ludzi. A on chciał akurat Ciebie. Są święta Bożego Narodzenia. Każdy się uśmiecha. Jest szczęśliwy. A ja? Harry, Louis, Dan, Liam, Niall? Mamy sztuczne uśmiechy. Bardzo Cię kochaliśmy i zawsze będziemy. Wróć kochanie, wróć...
Zayn cały zapłakany poszedł do domu. Poszłaś za nim. Wszedł.
N: Stary, ja wiem, że jest Ci trudno...
D: Nam też jest niesamowicie ciężko.
Li: Ale [T.I.] już nie wróci. Nie ma jej już z nami
H: i nigdy nie będzie...
Z: Marzę tylko, aby się obudzić z tego horroru! Ale kurwa żadne marzenia się nie spełniają. Żadne!
L: Nie mów tak...
D: Chodź, zjesz z nami
Z: Nie jestem głodny.
Zayn poszedł na górę. Do waszej sypialni. Wziął Twoją starą bluzę z napisem 'I <3 Zayn' i swoją z napisem 'I <3 [T.I.]'. Położył te bluzy koło siebie i wtulił się w nie.
Z: [T.I.] dla mnie ty nigdy nie odejdziesz.
Przytuliłaś go. Ale on i tak nic nie czuł. Nie widział.
'ZAYN JESTEM TU'
W tej chwili wybudziłaś się z płaczem z tego okropnego snu. Zayn też się obudził.
Z: Kochanie co się dzieje?
T: Zayn ty mnie widzisz? Ja nie umarłam?
Z: Kochanie co ty za bzdury wygadujesz, to był tylko zły sen.
Malik mocno Cię do siebie przytulił i pocałował w głowę.
T: Bo mi się śniło że ja ni...
Z: Ciii. Już cii kochanie.
Na szczęście to był tylko zły sen.
--------------
No jest imagin :)
czytasz= komentujesz
xx
:') PIĘKNY *_*
OdpowiedzUsuń